Są wydarzenia, które wpisuje się do kalendarza na kilka tygodni wcześniej, przygotowuje harmonogram, rozpisuje konkurencje i drukuje dyplomy. Są też takie, które po zakończeniu pozostają w pamięci znacznie dłużej niż w dokumentacji przedszkolnej. Tak właśnie było podczas Rodzinnych Mistrzostw Piłki Nożnej zorganizowanych w Przedszkolu Heliantus.
Choć celem wydarzenia była wspólna aktywność sportowa, już od pierwszych chwil było jasne, że tego dnia nie chodzi wyłącznie o piłkę nożną. Na boisku spotkały się dzieci, rodzice, rodzeństwo i nauczyciele. Spotkały się rodziny, które na co dzień mijają się w pośpiechu przy szatni, ale tego dnia miały okazję być razem – nie jako uczestnicy codziennej rutyny, lecz jako drużyna.
Przedszkole Heliantus od lat buduje swoją codzienność w oparciu o relacje, wzajemny szacunek i uważność na potrzeby dziecka. W pracy wychowawczej szczególne miejsce zajmuje podejście bliskościowe, które zakłada podążanie za dzieckiem, dostrzeganie jego potencjału oraz tworzenie przestrzeni do samodzielnego odkrywania świata. Rodzinne mistrzostwa stały się naturalnym przedłużeniem tych wartości.
Na boisku nie było podziału na lepszych i gorszych zawodników. Były za to dzieci, które z przejęciem zakładały koszulki swoich drużyn, rodzice z uśmiechem podejmujący sportowe wyzwania oraz nauczyciele obserwujący, jak w praktyce realizuje się to, o czym na co dzień mówi współczesna pedagogika – budowanie relacji poprzez wspólne doświadczenia.
Były emocje. Radość po zdobytej bramce, okrzyki dopingu, chwile niepewności przed strzałem karnym i gromkie brawa dla wszystkich uczestników. Jednak najpiękniejsze momenty wydarzyły się pomiędzy kolejnymi meczami.
W spojrzeniach dzieci szukających wzroku swoich rodziców.
W geście mamy przybijającej piątkę po nieudanym strzale.
W tacie, który zamiast walczyć o wynik, zatrzymał się, by pomóc małemu zawodnikowi wstać po upadku.
W grupie dzieci wspierających kolegę niezależnie od tego, czy zdobył bramkę.
To właśnie w takich chwilach sport staje się wychowaniem.
Z perspektywy nauczyciela wydarzenie było czymś więcej niż integracyjnym piknikiem. Było obserwacją dzieci w sytuacjach naturalnych, pełnych autentycznych emocji. Można było zobaczyć ich odwagę, wytrwałość, zdolność współpracy, ale także potrzebę wsparcia i akceptacji. Dla wielu rodziców była to z kolei okazja, by spojrzeć na swoje dziecko w nowym świetle – jako członka grupy, partnera, osobę budującą relacje z rówieśnikami.
W Heliantusie często mówimy o tym, że dziecko rozwija się najlepiej wtedy, gdy czuje się bezpieczne, ważne i zauważone. Rodzinne mistrzostwa po raz kolejny pokazały, że takie poczucie rodzi się przede wszystkim w relacjach. Nie w perfekcyjnie wykonanych zadaniach, nie w wynikach i nie w rywalizacji.
Rodzi się wtedy, gdy dziecko doświadcza obecności znaczących dla siebie dorosłych.
Kiedy widzi, że rodzic znajduje czas, by wspólnie przeżyć ważne dla niego chwile.
Kiedy słyszy: „Jestem z ciebie dumny”, niezależnie od wyniku.
Po zakończeniu rozgrywek wręczono medale, wykonano pamiątkowe zdjęcia i rozdano dyplomy. Jednak największą nagrodą okazało się coś, czego nie można zawiesić na szyi ani postawić na półce.
Było nią doświadczenie wspólnoty.
Poczucie, że przedszkole jest miejscem spotkania ludzi, którym zależy na dzieciach.
Przekonanie, że wychowanie nie dzieje się wyłącznie podczas zajęć edukacyjnych, lecz również w chwilach śmiechu, współpracy, zabawy i wspólnie przeżywanych emocji.
Kiedy dziś wspominamy Rodzinne Mistrzostwa Piłki Nożnej, pamiętamy oczywiście zdobyte bramki i sportowe emocje. Jeszcze wyraźniej pamiętamy jednak dziecięce uśmiechy, rozmowy prowadzone na trawie, wspólny doping i atmosferę życzliwości, która towarzyszyła nam przez cały dzień.
To właśnie takie chwile przypominają, że edukacja przedszkolna zaczyna się od relacji.
A kiedy relacje są silne, wygrywają wszyscy.