Przy stoisku z warzywami obserwowałam kilkuletniego chłopca. Biegł przed siebie, jakby podążał za myślą, którą tylko on znał. Za nim szła nastolatka, próbując go zatrzymać. Chwilę później podeszła kobieta, prawdopodobnie mama. Przykucnęła, spojrzała mu w oczy i powiedziała spokojnie, że zostało jeszcze kilka minut zakupów, po czym wrócą do domu. Chłopiec ruszył za rodziną, lecz po chwili znów się zatrzymał. Jego uwagę przyciągnęło coś zupełnie innego niż cel, który mieli przed sobą dorośli.
Ta krótka scena mogłaby wydarzyć się równie dobrze w przedszkolu.
Nauczyciel rozpoczyna zajęcia. Większość dzieci siedzi na dywanie. Jedno patrzy przez okno. Drugie obserwuje cień rzucany przez liście. Trzecie właśnie przypomniało sobie historię z wczoraj i próbuje opowiedzieć ją koledze.
Dorosły często interpretuje takie zachowania jako brak koncentracji, nieposłuszeństwo lub celowe ignorowanie poleceń. Tymczasem psychologia rozwojowa podpowiada, że rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona.
Świat widziany oczami pięciolatka
Pięciolatek znajduje się w niezwykle interesującym okresie rozwoju. Coraz lepiej rozumie reguły społeczne, potrafi przewidywać proste konsekwencje swoich działań i zaczyna budować poczucie własnej odrębności. Jednocześnie jego zdolność do samokontroli, planowania oraz utrzymywania uwagi nadal intensywnie się rozwija.
Dorosły patrzy na świat przez pryzmat celu.
Dziecko patrzy na świat przez pryzmat doświadczenia.
Dorosły chce dojść do końca zakupów.
Dziecko zauważa błyszczące jabłka, dźwięk przesuwanego wózka, promień światła odbijający się od podłogi czy twarz przypadkowo spotkanej osoby. Wszystko to jest dla niego równie ważne jak cel, do którego zmierzają dorośli.
Takie spojrzenie na dzieciństwo odnajdujemy w teoriach Jeana Piageta. Szwajcarski psycholog uważał, że dziecko nie jest biernym odbiorcą wiedzy. Jest badaczem, który aktywnie konstruuje swoje rozumienie świata poprzez doświadczenie, eksperymentowanie i odkrywanie. Z perspektywy pięciolatka zatrzymanie się przy czymś interesującym nie jest stratą czasu. Jest nauką.
Nie oznacza to więc, że dziecko nie słucha.
Często oznacza jedynie, że jego uwaga została skierowana gdzie indziej.
Pięciolatek i jego bunt
Wielu nauczycieli zauważa, że około piątego roku życia dzieci stają się bardziej niezależne, częściej dyskutują, kwestionują polecenia i próbują decydować o sobie.
Nie jest to oznaka złego wychowania.
To naturalny etap rozwoju.
Dziecko odkrywa własną sprawczość. Zaczyna rozumieć, że ma własne zdanie, własne potrzeby i własne pomysły na działanie. Próbuje więc sprawdzić, gdzie przebiegają granice i jaką ma możliwość wpływania na otaczającą rzeczywistość.
Gdy pięciolatek nie wykonuje polecenia od razu, nie zawsze oznacza to bunt wobec dorosłego. Czasem jest pochłonięty własną aktywnością. Innym razem potrzebuje chwili na zakończenie rozpoczętego działania. Bywa również, że zwyczajnie testuje swoją niezależność.
Dlatego skuteczny nauczyciel nie pyta wyłącznie:
„Dlaczego mnie nie słucha?”
Pyta także:
„Co dzieje się teraz w świecie tego dziecka?”
Przedszkole – drugi dom czy laboratorium życia?
Często mówimy, że przedszkole jest drugim domem dziecka.
Jest w tym wiele prawdy, choć przedszkole nigdy nie zastąpi rodziny.
Można jednak spojrzeć na nie jeszcze inaczej.
Przedszkole jest pierwszą społecznością, do której dziecko świadomie należy poza własnym domem.
To tutaj po raz pierwszy doświadcza funkcjonowania w większej grupie. Uczy się dzielenia uwagi dorosłego z innymi dziećmi. Odkrywa, że nie zawsze może być pierwszy, że czasem trzeba poczekać, ustąpić lub znaleźć kompromis.
Można powiedzieć, że przedszkole jest laboratorium życia społecznego.
Bezpieczną przestrzenią stworzoną przez dorosłych po to, aby dziecko mogło ćwiczyć kompetencje potrzebne w dalszym życiu: współpracę, komunikację, samodzielność, odpowiedzialność i empatię.
W tym laboratorium błędy nie są porażką.
Są częścią procesu uczenia się.
Siła relacji i małych grup
Szczególnie interesującym środowiskiem rozwojowym są małe przedszkola oraz grupy mieszane wiekowo.
Choć często tworzy się je z powodów organizacyjnych, ich znaczenie pedagogiczne jest ogromne.
Młodsze dzieci uczą się od starszych.
Starsze odkrywają, że mogą pomagać, wspierać i być odpowiedzialne za innych.
Takie środowisko bardziej przypomina naturalne społeczności niż grupy składające się wyłącznie z rówieśników.
Właśnie tutaj warto odwołać się do teorii Lwa Wygotskiego, który podkreślał, że rozwój dziecka dokonuje się przede wszystkim w relacjach społecznych. Człowiek uczy się dzięki kontaktowi z innymi ludźmi. Dzieci rozwijają nowe umiejętności nie tylko dzięki nauczycielowi, ale również poprzez obserwowanie i współdziałanie z bardziej kompetentnymi rówieśnikami.
Z tej perspektywy przedszkole nie jest jedynie miejscem realizacji podstawy programowej.
Jest przestrzenią spotkania.
Miejscem, gdzie dziecko uczy się być częścią wspólnoty.
ADHD, spektrum autyzmu czy po prostu rozwój?
Współczesna wiedza psychologiczna pozwala coraz trafniej rozpoznawać trudności neurorozwojowe. Dzięki temu dzieci otrzymują potrzebne wsparcie znacznie wcześniej niż kiedyś.
Dziecko z ADHD może przejawiać:
- trudności z utrzymaniem uwagi,
- impulsywność,
- nadmierną ruchliwość,
- potrzebę ciągłej aktywności,
- problemy z oczekiwaniem na swoją kolej.
Dziecko w spektrum autyzmu może wykazywać:
- trudności w relacjach społecznych,
- potrzebę przewidywalności i stałości,
- nietypowe reakcje na bodźce,
- szczególnie intensywne zainteresowania,
- trudności z adaptacją do nagłych zmian.
Jednak pojedyncze zachowanie nigdy nie jest diagnozą.
Dziecko, które odchodzi od grupy, nie musi mieć ADHD.
Dziecko, które lubi bawić się samotnie, nie musi być w spektrum autyzmu.
Dziecko, które nie reaguje natychmiast na polecenie, nie musi mieć zaburzeń koncentracji.
Czasami mamy przed sobą po prostu pięciolatka rozwijającego się zgodnie z własnym tempem.
Rolą nauczyciela nie jest stawianie diagnoz.
Rolą nauczyciela jest obserwować, wspierać i tworzyć warunki do rozwoju.
Najpierw człowiek
W pedagogice łatwo skupić się na zachowaniu.
Znacznie trudniej dostrzec człowieka, który za tym zachowaniem stoi.
Dlatego warto przypomnieć myśl Janusza Korczaka, który przekonywał, że dziecko nie jest „przyszłym człowiekiem”, ale człowiekiem już teraz. Człowiekiem posiadającym własne emocje, potrzeby, lęki, marzenia i sposób postrzegania świata.
To spojrzenie zmienia perspektywę.
Przestajemy pytać wyłącznie:
„Jak sprawić, by dziecko słuchało?”
Zaczynamy pytać:
„Jak pomóc mu zrozumieć świat i odnaleźć w nim swoje miejsce?”
Być może właśnie tutaj znajduje się klucz do zrozumienia dzieci, które sprawiają wrażenie nieobecnych.
Nie dlatego, że żyją w innym świecie.
Lecz dlatego, że dopiero uczą się budować most między własnym światem a światem innych ludzi.
A rolą nauczyciela nie jest ten świat oceniać.
Rolą nauczyciela jest cierpliwie towarzyszyć dziecku w drodze, podczas której krok po kroku odkrywa ono, że warto wyjść ku innym. To właśnie w relacjach, poczuciu bezpieczeństwa i doświadczeniu bycia zauważonym rodzi się rozwój, którego nie da się zmierzyć żadnym testem ani zamknąć w żadnej diagnozie