Translate

ZAŁOŻYŁAM LABORATORIUM EMOCJI - TRZYLATEK POD LUPĄ

Trzylatek pod lupą – felieton o wielkich emocjach w małym człowieku

Trzylatek to fascynujące stworzenie. Jedną nogą stoi jeszcze w świecie niemowlęcych wzruszeń, drugą – już w odwadze odkrywcy, który chce decydować o własnym życiu, najlepiej tu i teraz. Przedszkole staje się dla niego pierwszym laboratorium społecznych eksperymentów: testuje granice, relacje, siebie. A my, dorośli, stoimy z boku z notesem w ręku, choć często bardziej przydałaby się lornetka i zestaw do szybkiego mierzenia ciśnienia.

Bo trzylatek nie mówi nam wprost, co przeżywa. On to po prostu robi. I w tym robi się cały urok — oraz cały kłopot.

Co cieszy, gdy patrzymy na trzylatka?

Najbardziej wzrusza jego naturalna potrzeba bycia „wśród”. Dziecko, które garnie się do zabawy, choćby jeszcze nie potrafiło negocjować łopatki w piaskownicy, pokazuje, że świat ludzi je ciekawi. Widzimy błysk w oku, gdy chwali się klockiem, układa trzy elementy w rządku i pyta: „Zobaczysz?”.

Cieszy spontaniczność. Ta nieskażona jeszcze kalkulacją czy oczekiwaniami. Radość z przebiegnięcia sali — po prostu dlatego, że można. Z rysunku, który wygląda jak huragan, ale ma znaczenie bardziej złożone niż niejeden abstrakcjonizm. Cieszy skupienie, choć trwa czasem tylko trzy sekundy — ale to są trzy sekundy prawdy, że dziecko dojrzewa. Że próbuje.

Cieszy też każda próba regulacji emocji — nawet jeśli wygląda to jak wydech smoka wawelskiego, zanim zapali się połowa sali. Dla trzylatka to już ogromna praca nad sobą.

A co powinno niepokoić?

Trzylatek nie musi być aniołem. Nie musi siedzieć w bezruchu. Ale nasze anteny poruszają się intensywniej, gdy dziecko:

  • nie potrafi skupić uwagi nawet na chwilę, nawet w sytuacjach dla niego atrakcyjnych,

  • odrzuca zabawę z rówieśnikami albo wchodzi w nią tak gwałtownie, że konflikt wisi w powietrzu szybciej niż bańka mydlana pęka,

  • przeżywa emocje jak burza tropikalna, bez możliwości choćby chwili wyciszenia,

  • często ucieka, nie reaguje na wołanie, jakby świat miał dla niego tylko jeden kierunek — przed siebie,

  • ma trudności z przejściami: wejściem do sali, rozstaniem z rodzicem, zmianą aktywności,

  • manifestuje nadmierną ruchliwość, która nie daje się ukoić ani zabawą, ani strukturą.

Niepokój budzi nie sama żywiołowość, lecz jej trwałość. Powtarzalność. Brak momentów, w których dziecko łapie równowagę, choćby minimalną.

Wchodzimy do przedszkola – i zaczyna się spektakl

Widzimy chłopca, który mimo atrakcyjnego kącika konstrukcyjnego chodzi w kółko, zaczepia dzieci i wraca do biegania, jakby jego ciało miało wbudowany silnik odrzutowy. Albo dziewczynkę, która siada na dywanie i przez chwilę słucha, po czym wstaje i idzie w swoją stronę, bo świat obok jest zbyt intensywny, by go ignorować.

Te obrazy nie są ani dobre, ani złe — są informacją. Trzylatek z ADHD lub z cechami ADHD nie jest „niegrzeczny”. On bywa po prostu przytłoczony. A my, dorośli, często jesteśmy pierwszymi, którzy mogą mu pomóc zrozumieć samego siebie.

Co możemy zrobić?

Czasem najwięcej zmienia mały gest: delikatne dotknięcie ramienia, przyklęknięcie, aby być na wysokości oczu, pokazanie — nie budżetu, nie zasad zespołu — lecz jednego jasnego zadania: „Połóż klocki tutaj”.

Dzieci w tym wieku nie potrzebują wykładu. Potrzebują przewodnika. Kogoś, kto widzi, że impulsywność to nie złośliwość, a niepokój — to nie dramat na pół życia.

Trzylatek jest jak kometa — trzeba nauczyć się patrzeć

Z daleka wygląda jak błysk. Dopiero z bliska odkrywamy jego strukturę, kierunek, powtarzalność. Dziecko, które:

  • podejmuje próby,

  • wraca do zadania choć na moment,

  • reaguje na ciepły ton,

  • szuka kontaktu, choć nieporadnie,

— pokazuje nam, że rozwija się prawidłowo, może trochę gwałtownie, może bardziej intensywnie, ale jednak — idzie w dobrą stronę.

Niepokoi dopiero to, co trwa uparcie mimo wsparcia: całkowity brak skupienia, agresja wynikająca z bezradności, ciągłe konflikty, silne wybuchy, całkowite wycofanie.

I w tym wszystkim najważniejsze jest jedno

Trzylatek, nawet najbardziej ruchliwy, nawet najbardziej nieprzewidywalny, zawsze chce jednego: być zauważony. Nie jako problem, nie jako temat rozmowy, lecz jako człowiek, który dopiero uczy się siebie.

A my – dorośli – mamy przywilej widzieć jego pierwsze próby stawania się sobą. I choć czasem kosztuje to dużo cierpliwości i żartów pod nosem, to właśnie te obserwacje uczą nas, że każde dziecko jest opowieścią. Wyjątkową. Własną. I niepowtarzalną.

A trzylatek?
On jest dopiero pierwszym rozdziałem.

W świecie trzylatków emocje są jak kolory — nasycone, gwałtowne, bezkompromisowe. Dzieci przeżywają je całym sobą, nie znając jeszcze języka, który porządkuje doświadczenie. Dlatego „laboratorium emocji”, które powstało w tej grupie, jest czymś więcej niż kolejnymi zajęciami. To bezpieczna przestrzeń, w której mały człowiek po raz pierwszy uczy się, że to, co czuje, ma nazwę, kształt i granice.

Psycholog, który prowadzi spotkania, jest tu niczym przewodnik po krainie, którą dzieci dopiero odkrywają. Trzylatki słuchają, chłoną, pytają — bo widzą, że te zajęcia dotyczą ich świata, ich codziennych zmagań, ich radości i ich wybuchów. Kochają je, bo po raz pierwszy ktoś mówi o tym, co tak naprawdę przeżywają, i robi to językiem, który rozumieją: gestem, metaforą, zabawą.

Laboratorium emocji nie zmienia dzieci od razu. Nie o to zresztą chodzi. Ono uczy je jednego z najważniejszych życiowych odkryć: że emocje nie są ani dobre, ani złe — są informacją. A gdy dziecko zaczyna to rozumieć, zaczyna również widzieć siebie. Widzi, że można się smucić bez wstydu, złościć bez krzywdzenia innych, cieszyć się bez granic, ale też z szacunkiem dla drugiego człowieka.

To właśnie w tym laboratorium powstają pierwsze definicje empatii. Pierwsze próby nazwania uczuć. Pierwsze oddechy przed wybuchem. Pierwsze „przepraszam”, które wynika z rozumienia, a nie z nakazu.

I dlatego to miejsce nie jest dodatkiem do programu — ono jest fundamentem. Bo trzylatek, który pozna własne emocje, łatwiej odnajdzie się w świecie. A trzylatek, który w tym świecie poczuje się bezpieczny, zacznie budować siebie świadomie, krok po kroku.

W tym sensie laboratorium emocji nie zmienia tylko dzieci.
Zmienia nas wszystkich, którzy mamy przywilej patrzeć, jak rodzi się mały, wielki człowiek.~~~


POLECANE KSIĄŻKI

  • 1. Kowalska, Anna. „Pierwsze dni w przedszkolu”. Warszawa: Wydawnictwo ABC, 2020. Książka przeznaczona dla dzieci w wieku przedszkolnym, pomagająca przejść przez pierwsze dni w przedszkolu. Dzięki prostym ilustracjom i tekstowi, dzieci mogą zrozumieć, co je czeka i jak poradzić sobie z nowymi wyzwaniami. Opowiada o emocjach, które mogą towarzyszyć maluchom, takich jak strach przed nowym środowiskiem, tęsknota za rodzicami czy pierwsze przyjaźnie.
  • 2. Nowak, Katarzyna. „Wielka przygoda Małego Misia w przedszkolu”. Kraków: Wydawnictwo Złote Pióro, 2018. Książka opowiada o małym misiu, który po raz pierwszy idzie do przedszkola. Dzieci towarzyszą mu w odkrywaniu nowych rówieśników, nauczycieli oraz codziennych aktywności. Książka jest pełna kolorowych ilustracji, które w sposób angażujący przedstawiają przedszkolne życie. Dzięki tej lekturze dzieci mogą poczuć się pewniej, wiedząc, czego się spodziewać w nowym miejscu.
  • 3. Pietrzyk, Krzysztof. „Tosia idzie do przedszkola”. Poznań: Wydawnictwo Mały Książę, 2019. Historia Tosi, małej dziewczynki, która zaczyna chodzić do przedszkola. Książka opisuje jej codzienne doświadczenia, relacje z innymi dziećmi oraz nauczycielami. Jest to opowieść o adaptacji, oswajaniu się z nowym otoczeniem i odkrywaniu radości z zabawy i nauki w grupie rówieśników. Książka pomaga dzieciom przygotować się do zmian i rozwijać umiejętności społeczne.
  • 4. Wiśniewska, Monika. „Co się dzieje w przedszkolu?”. Łódź: Wydawnictwo Bajka, 2021. Ta książka to przewodnik po życiu przedszkolnym. Dzieci uczą się o tym, jak przebiegają dni w przedszkolu, jakie zajęcia i zabawy je czekają. Książka jest napisana w formie pytań i odpowiedzi, dzięki czemu maluchy mogą angażować się w interakcję z tekstem. Pomaga rozwiać obawy związane z początkiem przedszkolnej edukacji i przygotowuje dzieci na wszelkie zmiany, które z nią wiążą.
  • 5.Zawisza, Marta. „Pierwszy dzień w przedszkolu”. Gdańsk: Wydawnictwo Dziecięce, 2017. Opowieść o dziecku, które po raz pierwszy stawia krok w przedszkolu. Dzięki prostemu językowi, książka jest dostępna dla najmłodszych dzieci. Zawiera ilustracje, które obrazują codzienne życie w przedszkolu – od porannego przyjścia, przez wspólne zabawy, po pożegnanie na koniec dnia. To doskonała lektura dla dzieci, które zaczynają swoją przygodę z przedszkolem, a także dla rodziców, którzy chcą je wesprzeć w adaptacji.